Polonijni olimpijczycy w Konsulacie

W środę 12.10. mogliśmy w Konsulacie Generalnym RP w Toronto poznać część uczestników, w tym głównie medalistów Team Canada, reprezentujących kanadyjską Polonię na XV Światowych Igrzyskach Polonijnych we Wrocławiu. Były oczywiście wyrazy uznania należne zawodnikom, ale także podziękowania i dyplomy, jakimi Team Canada honorował polonijnych sponsorów oraz różne instytucje i osoby prywatne wspomagające udział w igrzyskach polonijnego zespołu z Kanady.

Deszcz, który tego środowego popołudnia i wieczoru padał nieprzerwanie, zatrzymał w domach zarówno kilku sportowców, jak i wielu sponsorów oraz sympatyków Polonijnych Igrzysk. Szkoda, bo nie dość, że spotkanie z naszymi olimpijczykami było dobrze zorganizowane, to w dodatku miało w sobie naprawdę duży ładunek wdzięczności przekazywany wszystkim, którzy właśnie przyczynili się do organizacji wyjazdu polonijnej drużyny.

„Deszcz pada dzisiaj, jak w lipcu, na otwarciu igrzysk”. Zauważył jeden z uczestników spotkania w Konsulacie. „Na szczęście później było zupełnie nieźle” - dodał inny z zawodników - „zresztą pogoda nie była najważniejsza”.

Na pewno nie, wszak były to igrzyska sportowe, a nie jakieś meteorologiczne, w których by startowali np. synoptycy.
„Wiesz, było naprawdę fajnie”. Zaczął rozmowę ze mną Jurek Dąbrowa, szef polonijnego zespołu zawodników z Kanady Team Canada, liczącego ponad dwustu sportowców różnych dyscyplin. „Chociaż Igrzyska Polonijne tradycją sięgają okresu przedwojennego, w Polonii kanadyjskiej mocne zainteresowanie budzą tak naprawdę dopiero od czterech lat. Tę ideę na naszym gruncie zaczął mocno rozpowszechniać Zbyszek Jóźwiak. Szybko dołączył Piotrek Lach i ja. No i ruszyło. Po raz drugi z rzędu zajęliśmy drugie miejsce w ilości zdobytych medali. Znowu wyprzedziła nas Polonia niemiecka. Dosyć pomógł im trochę dziwny system przyznawania, a w zasadzie liczenia medali, który określiliśmy połówkowaniem i ćwiartowaniem. Ale już kolejny drugi raz byliśmy najlepiej zorganizowaną i najlepiej ubraną drużyną. Naprawdę wzbudzaliśmy zainteresowanie i podziw naszą prezencją. I oczywiście zostaliśmy za to wyróżnieni. Otrzymaliśmy również nagrodę fair play za  przekazanie podczas zawodów pływackich sprzętu naszym rywalom. Wyróżnienie spotkało również mnie osobiście, gdyż zostałem wytypowany jako przedstawiciel Polonii Świata do złożenia przysięgi w imieniu wszystkich sportowców, a na zakończenie do ściągnięcia flagi olimpijskiej. Ponadto nasza olimpijka Danuta Azman-Zielińska została powołana do trzyosobowej Rady Światowych Igrzysk Polonijnych. A w zmaganiach sportowych pokazaliśmy, że wcale nie przyjechaliśmy na jakąś rewię mody, o czym świadczą nasze dobre wyniki. Ale w tym miejscu powtórzę to, co napisałem na naszym portalu internetowym: Przecież w tych zawodach wcale nie chodzi o to kto szybciej, wyżej, czy dalej, ale o to, że wspólnie”.

Sądzę, że za duży sukces uznać należy liczebność zawodników Team Canada startujących w igrzyskach we Wrocławiu. Tym bardziej, gdy uwzględnimy iście olimpijski skok przez ocean. A przecież dokonali go polonijni zawodnicy nie tylko z GTA, czy Ontario lub Montrealu, ale także z centralnej i zachodniej Kanady.

„Igrzyska Polonijne są chyba najbliższe idei, jaka przyświecała twórcy nowożytnych olimpiad Pierrowi Coubertinowi”. Dodaje Piotr Lach. „Popatrz, w różnych sportowych dyscyplinach startowało we Wrocławiu około 1.700 zawodników z 32 krajów. Oczywiście, że rywalizowali ze sobą, walczyli o medale i jak najlepsze miejsca, ale jednocześnie pomiędzy zawodnikami zawsze rodzą się wspaniałe relacje, zawierane są przyjaźnie. I to jest kapitalne, że zjeżdżamy się z różnych krajów świata połączeni tymi samymi korzeniami znad Wisły. Były duże grupy reprezentantów z jakiegoś kraju i pojedynczy zawodnicy. Całe rodziny i solo. I to zainteresowanie Polonijnymi Igrzyskami ciągle rośnie. I nie ma tu ograniczeń wiekowych. Najmłodsza zawodniczka Wiktoria Musiał, reprezentantka Polonii kanadyjskiej, ma zaledwie 5 lat, a najstarszy zawodnik, też z Kanady, Stanisław Ralcewicz liczy 86 lat. Ten senior był w brydżu sportowym niepokonany, a świeżością swego umysłu i błyskotliwością zadziwiał wszystkich uczestników.”

Będąc przy zespole kanadyjskim nie omieszkałem zapytać o uczestnictwo naszych południowych sąsiadów, polonijnych sportowców z USA.
„Do tej pory Polonia amerykańska jakoś faktycznie nie jest zbyt widoczna”. Szczególnie w zestawieniu ze sportowymi osiągnięciami Amerykanów na regularnych olimpiadach i różnych innych mistrzostwach”. Z nutą zdziwienia mówił Piotr Lach. „Ale sądzę, że od następnych igrzysk to się zmieni. Przecież w samym tylko Chicago znalazłoby się dziesiątki dobrych zawodników polskiego pochodzenia. Bardzo  zachęcaliśmy tegorocznych olimpijczyków z USA, aby pomyśleli na ten temat. Będziemy nadal nad tym pracować i jestem przekonany, że za dwa lata przyjedzie stamtąd znacznie większa drużyna”.

Słuchając opowieści moich rozmówców nabierałem pewności, że wszyscy uczestnicy tych Igrzysk Polonijnych rozjechali się z Wrocławia ze wzmocnioną dumą z ich pochodzenia.

„To jest jedna z najlepszych form zachęcania do odwiedzania Polski”. Swoją opinię wyraziła Beata Lach. „Dzięki tej olimpiadzie niektórzy zawodnicy po raz pierwszy przylecieli do miejsca gdzie są ich korzenie. W dodatku już z drugiego pokolenia urodzonego w Kanadzie lub w innym kraju. Były mieszane małżeństwa, a my świadkami zachwytu Polską wyrażanego przez tę drugą, niepolską połowę. Wiesz, Wrocław jest piękny, zresztą cała Polska, więc ich pozytywne przeżycia były w pełni uzasadnione. Wiele osób przedłużyło sobie pobyt, by móc odwiedzić inne regiony i miasta. Znamy też przypadki młodych zawodników, którzy dzięki temu pobytowi, a więc dzięki igrzyskom, zdecydowali się studiować w Polsce. Uczestnicy olimpiady zawarli wiele znajomości. To wszystko są dodatkowe wartości właśnie takiej sportowej imprezy. Chyba wszyscy polonijni zawodnicy będą dobrymi polskimi ambasadorami w krajach ich osiedlenia”.

W rozmowie kilka razy dotykaliśmy wieku uczestników. Po raz pierwszy w tym roku wprowadzona została na igrzyskach polonijnych kategoria wiekowa zawodników do13 lat. Sądzę, że polonijne dzieci właśnie poprzez takie olimpiady łatwo jest zarażać polskością. Spora część z tegorocznych dziecięcych i młodzieżowych uczestników za dwa lata będzie chciała znowu wziąć udział w takiej imprezie.
„Nas bardzo cieszy” - mówiła Beata Lach – że właśnie młodzieży tak bardzo podobała się Polska. Wiesz, u nas, dorosłych, którzy wyemigrowaliśmy z Polski w dojrzałym wieku, na pewno dużą rolę grają  sentymenty, ale polonijna młodzież jest przecież od nich w zasadzie wolna. I po takich igrzyskach wszyscy chcą częściej odwiedzać Polskę. Nie tylko z okazji polonijnych olimpiad, w których, w tych następnych oczywiście, deklarowali swój udział. Wiele osób widzi w naszej ojczyźnie drzwi do całej Europy. Dla niektórych był to pierwszy taki skok za ocean”.

W głosie moich rozmówców słychać było satysfakcję nie tylko z niewątpliwych osiągnięć sportowych polonijnego zespołu z Kanady, ale właśnie z udziału sportowców w odkrywaniu Polski, często ponownym oraz we wzmacnianiu więzów z krajem ojczystym. Poprzez takie igrzyska nasza Ojczyzna nabierała piękniejszych barw w oczach  uczestników i stawała się dla nich znacznie bliższa, droższa, wspanialsza.
Sądzę, że te ponadsportowe wartości Igrzysk Polonijnych dostrzegła i dobrze zrozumiała przed czterema laty trójka polonijnych działaczy sportowych z GTA. Żaden z nich nie był jakimś sportowym wyczynowcem, więc nie sport sam w sobie oraz wyniki w poszczególnych dyscyplinach były dla nich ważne, lecz właśnie to wzmacnianie więzi między Polakami rozsianymi po świecie. Nie uczestniczyłem fizycznie w olimpiadzie, ale śledziłem na bieżąco wszystkie relacje i wiadomości podawane przez TVPolonia. Obecny kontakt z trójką liderów Team Canada oraz z wieloma polonijnymi zawodnikami olimpijskimi potwierdza, że przewodnia idea Światowych Igrzysk Polonijnych jest świetnie rozumiana, realizowana i upowszechniana przez Team Canada, za co należą się szczere podziękowania i gratulacje, a także dalsze wzmacnianie jego działań poprzez sportowe uczestnictwo, a także sponsoring.

Team Canada Dolny Śląsk był i ciągle jest objęty honorowym patronatem Konsulatu Generalnego RP w Toronto oraz Kongresu Polonii Kanadyjskiej, którym to patronom  należą się słowa wielkiego uznania i podziękowania.

Janusz Szajna

Zdjęcia













Więcej >>

Strona zaprojektowana przez: Custom Solutions
www.customsolutions.ca
Copyright (c) 2010 - 2017 Wszystkie prawa zastrzezone