Polskich sportowców gromada - to Kanada !

Tym razem  miłośnicy sportu z wszystkich Polonii świata spotkali się  we Wrocławiu -mieście   odwiedzanym co roku przez dwa miliony turystów! Potężne gotyckie kościoły,  wspaniale odrestaurowane Stare Miasto z drugim co do wielkości rynkiem w Europie i niezwykłym późnogotyckim ratuszem, zabytkowy Ostrów Tumski -  a obok tego pełna rozmachu współczesna mertopolia, ważne miejsce sportowych rozgrywek - w którym odbędzie się   Euro 2012.

Światowe Letnie Igrzyska Polonijne  -   wielka impreza sportowa, pełna rozmachu,  a przy tym dynamiczna i radosna - obchodziła tym razem swe 15-lecie. XV Igrzyska Polonusów rozpoczęły się we Wrocławiu bardzo uroczyście pod egidą polskiego Senatu: głównym patronem Igrzysk był Marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz. Tu warto wspomnieć o patronie XIII  Igrzysk , który powołal Wspólnotę Polską, odtąd współorganizującą  Światowe Igrzyska - o nie żyjącym już, nieodżałowanym Marszałku Senatu, Andrzeju Stelmachowskim...
Przygotowując jubileuszowe, XV Igrzyska Województwo Dolnośląskie podpisało ze Wspólnotą Polską  porozumienie o współpracy przy organizacji tego sportowego święta Polonii świata. Patronat medialny objęła TV Polonia.

Piękna była inauguracja Igrzysk  30 lipca 2011. Strugi rzęsistego deszczu nie ugasiły zapału uczestników - blisko 1700 zawodniów z większości krajów świata, w których znajduje się  polonijna społeczność, przemaszerowało koło legendarnej Hali Stulecia, do której jeszcze wrócimy. Nie zabrakło  przybyłych Vipów, m.in. przewodniczącego Stowarzyszenia Współnota Polska, Longina Komołowskiego,  Marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza, Marszałka Dolnego Śląska, Rafała Jurkowlańca...Ten ostatni nie tylko reprezentował Dolny Śląsk  - wziął też udział w biegu, który odbył się przed oficjalnym otwarciem na terenie stadionu olimpijskiego jako tzw. bieg inauguracyjny uczestników. Biegli wśród uczestników wybitni polscy sportowcy: Ryszard  Szurkowski, Jan Brzeźny, Piotr Rysiukiewicz, Jacek Bocian, Urszula Włodarczyk... Wzięli w nim również udział zawodnicy niepełnosprawni, co stanowiło piękną nowość. Biegli wśród uczestników wybitni

Sportowe stroje bardzo pięknie wyróżniały naszą ekipę kanadyjską . Przypatrywano się z upodobaniem tym korzystnie rzucającym się w oczy  barwom biało-czerwonym, mającym swe źródło inspiracji  w kanadyjskiej fladze, a jednocześnie i w polskim sztandarze narodowym. Zestawy biało-czerwone są nie tylko  bardzo  malownicze, ale wyjątkowo wymownie wyrażają łączność dwóch krajów, z których się wywodzimy:  Polski i Kanady. Należy dodać, że   ubiory ekipy kanadyjskiej, jakie zaprezentowała ona również na Igrzyskach w Toruniu dwa lata temu, wykonane zostały i tym razem wręcz wspaniale przez firmę odzieżową „Victory” z Polski, mianowicie z Pabianic                                                  
Znicz Igrzysk zapalił Mieczysław Łopatka, były koszykarz Śląska Wrocław, olimpijczyk, wicemistrz Europy. Zaszczyt złożenia sportowej olimpijskiej przysięgi w imieniu  przybyłych z różnych stron świata 1700 zawodników przypadł menadżerowi naszej kanadyjskiej ekipy, Jerzemu Dąbrowie (który na zakończenie Igrzysk również dokonał  - w imieniu wszystkich - ściągnięcia flagi).

I oto nastąpiła część artystyczna Inauguracji: błysnęła wspaniala multimedialna fontanna - i dała nie tylko świetlisty pokaz – było to przymierze ruchu, światła i dźwięku ,  nowa, wielka atrakcja Wroclawia. A na dodatek grupa Golec uOrkiestra zaczarowała zebranych z całego świata Polaków pełną temperamentu muzyką „spod samiuśkich Tater”.

„A tu, gdzie jest rżysko, będzie San Francisco... – nióśł się śpiew skoczny jak taniec...
Przyjechali na Światowe Letnie Igrzyska Polonijne rodacy z całego świata – Argentyny, USA, Niemiec ,Kanady, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii,Rosji, Austrii, Szwecji. Czech, Polacy z dawnych Kresów Wschodnich i wielu innych Polonii rozmieszczonych na obu półkulach. Przedtem co dwa lata – bo taki jest rytm odbywania się tej imprezy w  wybranym, zawsze innym  mieście Polski -   przybywało na Igrzyska ok. 1000 Polonusów. W 2011 roku zainteresowanie było znacznie większe – na XV jubileuszowe zawody przyjechało, jak mówiłam, prawie dwa razy więcej zawodników   - amatorów i profesjonalistów .

Światowe rozgrywki Polonusów odbywały się w większości we Wrocławiu, ale także w kilku miejscowościach Dolnego Śląska: kolarstwo górskie i szosowe – w Sobótce i okolicach; siatkówka plażowa w Miliczu; szachistów przyjął zamek Książ koło Wałbrzycha, golfistów – Krzyżanowice... Wioska olimpijska zlokalizowana była  przy  słynnej Hali Stulecia, której warto poświęcić parę słów, bo stanowi niemal jedno z cudów architektury świata.    Zaprojektowana przez architekta miejskiego Maxa Berga , wykonana została w 1913 roku i nazwana przezeń bez przesady  Katedrą Demokracji. Ta imponująca budowla, mogąca pomieścić 10 tys. ludzi, zadziwia lekkością i harmonią kształtów: czterolistny, symetryczny plan konstrukcji betonowej, zakończony jest piękną centralną kopułą. Uznana za jedno z ważniejszych pionierskich dzieł  architektury XX wieku  - w 2007 roku Hala Stulecia wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO przy osobistym udziale dyrektora genaralnego UNESCO, Koichro Matsuury.     
                                              
To tu, na Dolnym Śląsku  toczyły się zawody  polonijnych ochotników sportu o laur zwycięstwa w 27 dyscyplinach  ściśle sportowych i nie tylko, takich jak : bowling, golf, jeżdziectwo, kolarstwo MTD, kolarstwo szosowe,kajakarstwo, koszykówka, lekka atletyka, łucznictwo, piłka nożna, siatkówka, siatkówka plażowa, strzelectwo, szermierka, szachy,  tenis stołowy, tenis ziemny, turniej rodzinny, wędkarstwo, żeglarstwo, pływanie, badminton, szachy, ringo,piłka nożna plażowa duathlon/ triathlon, ergometry...
Każdy, kto kocha sport i ma do niego aktywny stosunek , choćby nie miał nic wspólnego ze sportem mierzonym na medale - mógł w tym programie znaleźć  miejsce dla siebie i wybrać się do Wrocławia. Niekoniecznie zawodowcy, lecz czynni entuzjaści sportowych zmagań.

W tym roku z Kanady przybyło  207 osób, zarówno  amatorów jak i profesjonalistów, co już samo w sobie bylo dużym osiągnięciem, zważywszy  na odległość i związane z tym koszty przelotu, pokrywane we własnym zakresie przez uczestników, a także   nielatwe uzyskanie urlopu w pracy ze względu na krótkie  urlopy  w Kraju Klonowego Liścia... Sukcesem było duże rozgłośnienie  idei Igrzysk nie tylko na terenie Ontario. Organizatorom Team Canada 2011: szefowi ekipy, Jerzemu Dąbrowie oraz Piotrowi Lechowi udało  się  obniżyć średnią wieku: wcześniej uczestniczyły w Igrzyskach starsze osoby –  a już na  XIV Światowych Letnich Igrzyskach Polonijnych w Toruniu przewagę stanowiła młodzież, która ma za sobą wyniki sportowe. Tym razem w ekipie kanadyjskieej jadącej do Wroclawia, było nie tylko  więcej  młodzieży, ale nawet uczestniczyły dzieci – najmłodsza uczestniczka miała 5 lat .  
                                                        
Jakie dyscypliny były przez naszą ekipę  reprezentowane? Indywidualne prawie wszystkie. A więc przede wszystkim pływanie, w którym jesteśmy tak silni, iż można powiedzieć, ze jest to konkurencja przede wszystkim Kanady, bo za każdym razem kanadyjska ekipa przywozi z kolejnych Igrzysk w Polsce mnóstwo medali.   Warto zaznaczyć, że ekipa Kanady otrzymała na omawianych Igrzyskach Nagrodę Fair Play, nasi zawodnicy przekazali bowiem podczas zawodów pływackich sprzęt zawodnikom niepełnosprawnym.W ogóle nowością tych Igrzysk był udział niepełnosprawnych we wszystkich możliwych dla nich konkurencjach. A więc pełna integracja wszystkich, jednakowo wartościowych miłośników sportu, których łączy  piękne powiedzenie pisarza francuskiego  Saint-Exipery:  „Ziemia - ojczyzna ludzi...”

Jeśli idzie o pływanie w kategorii do 20 lat – pojechało naszych z Kanady 50 młodych, a pływają oni na poziomie zawodów ogólnokandyjskich. Siostry Marta i Aleksandra Kilian w pływaniu i lekkoatletyce zagarnęły 16 medali w pływaniu i lekkoatletyce,  bracia Adam i Grzegorz Siek z Hamilton – 17 medali. Rodzina Konik  też wybiła się w pływaniu, a rodzina Rębiszów z Vancouver  stworzyła załogę żeglarską i zdobyła złoty medal.

Zawodnicy tzw. wieku średniego nie ustępowali młodym  w niczym: sam szef ekipy, Jerzy Dąbrowa, przywióżł  z Wrocławia 5 medali – w pływaniu dwa srebrne i jeden brązowy, a dwa złote w lekkiej atletyce.   Mówiąc o pożytkach sportowego podejścia do życia pan Jurek sięga pamięcią wstecz – do roku 1979, kiedy to w czasie studiów na WSP Kielce zajął IV miejsce w Akademickich Mistrzostwach Polski  w pływaniu stylem zmiennym na 400 m...  Wówczas  sport pochłaniał go bez reszty i tak jest do dzisiaj, bo w Kanadzie też trenował młodzież sportową, a swoją pasją, którą mógłby góry przenosić, a także profesjonalnym podejściem -   zdobywał zawodników na XV Igrzyska Polonijne   z różnych dyscyplin i nawet z odległych  prowincji Kanady.  

Drugi z organizatorów ekipy kanadyjskiej,  Piotr Lach – to wytrwały i zapalony uczestnik  letnich i  zimowych  Światowych Igrzysk Polonijnych. Nigdy nie był zawodowo związany ze sportem, ale  na Igrzyskach w Warszawie zdobył dwa medale w pływaniu... Zajmując się biznesem, jak powiada,  ceni u ludzi cechy ważne w obu tych dziedzinach: wytrwałość, wiarę w siebie, uczciwość. Tym razem przywiózł na XV Igrzyska 6 osób bliższej i dalszej rodziny. Jego córka, 12-letnia Ania zdobyla złoty medal w ergometrach i srebrny w łucznictwie, druga córka, 14-letnia Wiktoria – brązowy w strzelaniu, a siostra Renata w szachach – srebrny. 19-letni siostrzeniec, Krzysztof – 4-te miejsce w ergometrach. Sam Lach wywalczył 2 medale w pływaniu – srebrny i brązowy.

Tak więc sami  organizatorzy ekipy kanadyjskiej  własnym przykładem pokazywali , jak walczyć i sięgać po laury w sportowych rozgrywkach

Przybyło na Igrzyska dużo rodziców z dziećmi, a także hożych i młodych jeszcze dziadków z wnukami . To dobrze, że zabierane bywa do Polski drugie i trzecie pokolenie rodaków, które to młode pokolenia, urodzone w Kanadzie, często po raz pierwszy odwiedzają nasz  kraj. Mogą zobaczyć Polskę od ładniejszej strony. Piotr Lach sam zabierał swoje córki na kolejne Igrzyska, gdy nie miały jeszcze 10 lat – no i proszę, chwyciły bakcyla!

Jechały więc całe rodziny – z  Toronto, Halifax, Edmonton, Vancouver, z odległych zakątków  Kanady. Ponieważ dużo przyjechało rodzin z dziećmi, na omawianych Igrzyskach ustalono nawet nową, rodzinną nagrodę. W turnieju rodzinnym np. państwo Olszewscy z Mississauga zdobyli brązowy medal.

Bo sport rodziną silny, wiadomo czym skorupka nasiąknie za młodu...Uprawiajmy sport rodzinnie – i niech nasze rozwinięte sportowe umiejętności, przekazywane w gench – pójdą w pokolenia! Stąd na XV Igrzyskach wprowadzono po raz pierwszy Miniigrzyska dla dzieci od lat 0 do 10-ciu.  Turnieje dzieci były traktowane oczywiście trochę z przymrużeniem oka, takie jak np. bieg w worku, rzucanie kulek do wiadra itp., ale medale były przyznawane – niech dzieci chwycą bakcyla sportu!

Sport też jest silny tradycją i sztafetą międzypokoleniową. Wśród wielkich entuzjastów  Igrzysk był oczywiście na etapie przygotowań -jeden organizatorów poprzednich Światowych Letnich Igrzysk,  senior grupy, Zbigniew Jóżwiak –  mistrz sportu, trener kadry olimpijskiej. Ze względu na zdrowie nie mógł pojechać do Wrocławia, ale podczas przygotowywań do XV Igrzysk szczególnie wytrwały był wraz z żoną Bogną  w zdobywaniu sponsorów, kontaktach z Kongresem Polonii Kanadyjskiej , czy Konsulatem RP.  Patronat nad Team Canada Dolny Śląsk 2011 objął Konsulat Generalny RP w Toronto, a także Kongres Polonii Kanadyjskiej i to  świadczy o randze naszej imprezy

Gdy mowa o młodszych seniorach - brawa dla  zawodnika po 60-tce, Marka Antonika, który  wywalczył w pływaniu 6 medali: trzy złote i dwa srebrne, stylem grzbietowym, żabką, crawlem – na 50m i 100m. Pan Marek mówi, że Światowe Igrzyska Polonijne,  w których uczestniczył po raz pierwszy,  tak go porwaly swą atmosferą, że będzie usilnie namawiał innych do przyszłych zawodów. Przecież systematyczne pływanie – to nie tylko fantastyczny przypływ energii, ale i niezbędne ćwiczenia całego ciała - kręgosłupa, nóg, rąk szyi...Uprawia ten sport od lat ćwicząc w Premier Club w Mississauga.

Lech Ryszard , też powyżej 60 lat, zdobył w lekkoatletyce 5 złotych medali, a z tej samej kategorii wiekowej Dorota Maków – zagarnęła aż 8 złotych medali w pływaniu. Złoty medal w ergometrach zdobyła w grupie  seniorów Danuta Azman-Zieliński, która stała się członkinią trzyosobowej Komisji Igrzysk we Wrocławiu.

Jednym słowem być w ruchu – to źródło nieprzeminającej młodości wewnętrznej   i pięknej kondycji fizycznej. Brawo młodzi seniorzy!
                                               
My, Polacy z Kanady mocni jesteśmy w lekkoatletyce – i zgłasza się coraz więcej młodych. Dwa lata temu na Igrzyskach w Toruniu reprezentowało nas 20 lekkoatletów, a do Wrocławia zgłosiło się  60 –ciu! I wielu z nich ma poziom  reprezentacji Polski! Dla przykładu: Mariusz Kosiński, który  w Kanadzie jest w kadrze olimpijskiej, zdobył złoty medal w rzucie dyskiem i pchnięciu kulą. Z młodych wyróżnił się najbardziej Paweł Janikowski z Windsor, który  będąc w reprezentacji kadry narodowej Kanady, wybiera się w maju do Łodzi na Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata w Biegach Przełajowych .We Wrocławiu zdobył  dwa złote medale w biegach na 800 i 1500 m i co ważne: dwa razy pokonał lekkoatletów z Gruzji, którzy stanowią poważną konkurencję, są bowiem w kadrze narodowej Gruzji..

Z kolei Maciek Królikowski  to mistrz Calgary w biegu na 400 m.  I tym razem odniósł sukces w królowej sportu, jaką jest lekkoatletyka...  Skok o tyczce wygrał Michał Łopatowski, tyczkarz, który osiągnął 4,60 m., jeden z najlepszych z grupy wiekowej 19-20 lat. Na omawianych Igrzyskach  21-letni Michał uzyskał o tyczce wynik 4,10m. Też pięknie!A przywióżł do Wrocławia całą swoją rodzinę – brata, tatę i mamę – i wszyscy zdobyli laury.

Mamy dużo miotaczy, np. Kasia Kłodnicki z Hamilton , która zajęła 6-te miejsce w Kanadzie w rzucie dyskiem. – i tu zdobyla złote laury w pchnięciu kulą i rzucie oszczepem. Z okazji jej uczestnictwa w XV Igrzyskach cała jej rodzina byla w tym roku po raz pierwszy w Polsce. Osiemnastoletni Janek Krzyszkowski również przyjechał z całą rodziną. Jest on naszą chlubą jako najlepszy rzut oszczepem w Kanadzie –  przyjechał do Wrocławia z kontuzją  prawej ręki i wydawało się, że nie będzie mógł wystąpić – a jednak przełamał się  i w rzucie lewą ręką zdobył złoty medal.
Do jakiego stopnia warto  się przełamać, gdy chwyci nas kontuzja wskazuje przykład 16-letniej Barbary Grządkowskiej, która w wypadku samochodowym w Polsce odniosła poważną kontuzję nogi. Lekarze zalecili pływanie i  i rodzice posyłali Basię na pływalnię. Dziewczyna tak gorliwie ćwiczyła, że we Wrocławiu zdobyła w pływaniu 5 złotych medali.

Z młodych wyróżnił też i stanął podczas Igrzysk na podium  inny nasz ochotnik, 30-letni Andrzej Dąbrowski, nauczyciel z  Mississauga, mający  duże osiągnięcia w rzucie dyskiem i oszczepem – przywiózł 4 złote medale i jeden srebrny – w szachach.                                                
Na 207 osób naszej kanadyjskiej ekipy  az 100  zdobyło medale. Doprawdy nie da się wyliczyć wszystkich, proszę mi więc wybaczyć, jeśli wielu nie zostało wymienionych...

Nie sposób jednak pominąć Bożeny Wojciekian, która w latach 70-tych była w Polsce członkinią kadry narodowej i kiedyś jeszcze w Polsce jako zawodniczka AZS-u wygrywała mistrzostwa Polski w pchnięciu kulą. Mieszkająca obecnie w Kanadzie kulomiotka nie pobiła swego szczytowego rekordu z tamtego czasu (17,61m), ale po 32 latach wywalczyła złoto w swojej kategorii wiekowej (10,71). Nie było też we Wrocławiu  lepszych od niej w rzucie dyskiem, w czym osiągnęła – 26,65m.     
                                           
Ale najbardziej zadziwił wszystkich najstarszy uczestnik Igrzysk Stanislaw Ralcewicz, reprezentujący Klub Brydżowy „Polonus” w Toronto, który uzyskał  w turniejach  brydżowych dwa złote medale, jeden srebrny i jeden brązowy. Zdobył mianowicie I miejsce i puchar w klasyfikacji generalnej w brydżu sportowym Dolny Śląsk 2011, również I miejsce  i puchar w turnieju indywidualnym, II miejsce w turnieju teamów i III miejsce z Jerzym Netorem w turnieju par – a więc zdominował rozgrywki w brydżu sportowym! Otrzymał tez medal „Nestor”, jako najwcześniej urodzony zawodnik XV Igrzysk Dolny Śląsk 2011, liczy sobie bowiem 86 lat.    Co najdziwniejsze  Stanisław Ralcewicz okazał się moim sąsiadem o ścianę, którego dotąd nie znałam osobiście.A warto było, bo pan Stanislaw zasłużył się nie tylko w brydżu sportowym -  urodzony na Kresach, przeżył jako dziecko wywózkę do Rosji, a w latach II wojny światowej był pilotem, walczył w Wielkiej Brytanii. A ponieważ z honorem pełnił żołnierską powinność, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej uzyskal w 2001 r. „prawo do zaszczytnego tytułu: Weteran walk o wolność i niepodległość Ojczyzny”.  Jest też posiadaczem Medalu „Pro Memoria” 2007 „za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu”. Serdeczny, towarzyski, uśmiechniety i uczynny należy do tych, o których Polonia torontońska malo wie z powodu ich skromności.
Tak to twarde życie i sport kształtują charakter.

Zawsze  wytwarza się między przybyłymi ze świata Polakami zdrowa rywalizacja, a nawet rzekłabym, patriotyzm „lokalny”, związany z krajem zamieszkania. Silną konkurencję stanowili Polacy przybyli na Igrzyska  z Bloku Wschodniego – Gruzji, Litwy, Łotwy, Białorusi, Ukrainy... Zawodnicy stamtąd mają cały pobyt za darmo –opłaca  im Wspólnota Polska. I traktują Igrzyska jako poważną rywalizację o medale. No ,cóż rozgrywka o medale stanowi podskórny nurt każdych Igrzysk.

Trzeba przecież pokazać, że najlepsza sportowa Polonia jest w Kanadzie. I to jest prawda – bo jeśli z pobliskiej dla Polski Anglii przybędzie na Igrzyska 10 osób, a od nas zza oceanu, z Kraju Klonowego Liścia ponad 200 – to chyba o czymś mówi...Chyba nie potwierdza się stare powiedzonko: „Ameryka -  to łóżko i fabryka”. Przeciwnie – u nas  nie wskakują w kapcie 40- czy 50-latki, gdy wnuki pojawiają się na świecie, tylko wraz z nimi jadą uczestniczyć w sportowych  zawodach  na Światowych Letnich Igrzyskach Polonijnych! Nie zakladają kapci nawet tacy, których wnuki już dawno wyrosły, jak pokazany wyżej, będący chlubą wrocławskich Igrzysk  Stanislaw Ralcewicz.

Kanadyjska grupa nie zdobyła upragnionego 1-ego miejsca na omawianych Igrzyskach, choć przywiozła z Wrocławia niebagatelną ilość 158 medali – w tym aż 69 złotych, 49 srebrnych i 40 brązowych! Trudno taką ilość złota, srebra i brązu, no i zaszczytne II miejsce na Igrzyskach wśród  ekip z 32 krajów zamieszkania Polonusów  - uznać za porażkę, chociaż po cichu wiemy, że nasza ekipa jechała po złoto, które chciała zabrać Niemcom, posiadaczom I miejsca na poprzednich Igrzyskach. Zamiast ubolewać na ten temat, przyjrzyjmy się  ekipom Holandii czy Argentyny – zdobyły tylko po jednym medalu, w dodatku jedynie brązowym. Szwajcaria i Kazachstan  przywiozły z Wrocławia po jednym medalu srebrnym, Włochy  - tylko dwa medale srebrne...Słusznie mówi słynna „Dezyderata”: „Zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie”. Zwłaszcza w sporcie, gdzie  ulamek minuty, czy kilka sekund albo parę centymetrów przestrzeni decyduje o pominięciu lub otrzymaniu medalu...
Słownie: sto pięćdziesiąt dziewięć medali ekipy kanadyjskiej - to jest wielki sukces! Cóż z tego, że najlepszą reprezentacją XV jubileuszowych Igrzysk okazali sie znowu Niemcy (170 medali). Nie ma sprawy, pokona się ich za dwa lata...
Chodzi przecież nie o medale liczone na kilogramy, lecz o szlachetną sportową rywalizację, jaka  zawsze towarzyszyla  Światowym Igrzyskim Polonijnym, które  - przypomnijmy - swoją historią sięgają do rozegranych w sierpniu 1934 roku w Warszawie I Igrzysk dla Polaków z Zagranicy i Wolnego Miasta Gdańska...
Zawsze podkreślano rolę sportu wkształtowaniu charakteru zwłaszcza dzieci i młodzieży . Ideą polonijnych Igrzysk jest dodatkowo umacnianie narodowej tożsamości przybyłych ze wszystkich stron świata uczestników, a co za tym idzie -  integracja Polonii świata.  
                   
Te światowe rozgrywki stanowiły  znakomitą okazję do odwiedzenia Polski i zaprojektowania tam atrakcyjnego pobytu...Bo Igrzyska to nie tylko sprawy zasadnicze, to także zabawa, radość z poznawania nowych ludzi i zawierania serdecznych przyjaźni. Przybyli ze wszystkich stron świata miłośnicy sportu tworzyli piękną wspólnotę, której więzi utrzymują się długo po zakończeniu sportowych rozgrywek, tym bardziej ,że była okazja poznawania historii tego regionu, jego  kultury i  tradycji. Były imprezy kulturalne, koncerty,  interesujące spotkania ,wycieczki, bo Wrocław to również najbliższa okolica - Dolny Śląsk od szczytów Sudetów po Dolinę Baryczy, Karkonosze, Kotlina Kłodzka...
Szkoda tylko, że samo miasto Wrocław zdawało się nie doceniać tych światowych rozgrywek sportowych Polonusów, nie stworzyło ciepłej i niepowtarzalnej atmosfery, jak to było na XIV-tych Igrzyskach w Toruniu. Odczuwało się brak profesjonalnego prowadzenia Igrzysk, a samo ich zakończenie  było zimne i bez wrażenia.

A przecież to wydarzenie  nie tylko sportowe, ale  kulturalne i turystyczne zarazem, a  przede wszystkim łączność Polonii, rozsianej po  świecie, przybyłej tu z 30-tu krajów świata.    
                                          
Czym  więc były Światowe Letnie  Igrzyska Polonijne tym razem we Wrocławiu dla rodaków ze świata, a zwłaszcza dla młodych  z różnych Polonii na naszym globie?

- Mamy w Polonii kanadyjskiej  tylu młodych ludzi, którzy nigdy w Polsce nie byli – powiedział szef naszej ekipy, Jerzy Dąbrowa -  Musimy szczególnie  ich zainteresować naszym krajem, zachęcać do poznania go,  uczyć patriotyzmu. Sport odgrywa tu wielką rolę – to atrakcyjny sposób rozbudzania patriotyzmu.

Celnie powiedziane!  Trudno o bardziej atrakcyjną lekcję patriotyzmu...Bo tak pojęty sport daje totalne dowartościowanie – pomaga czuć się młodym i potrzebnym, uczy też sięgania do korzeni - do tradycji, do kraju rodziców, dziadków i pradziadków...Jest też wspaniałą zabawą, niosącą entuzjazm i radość, a także wolę szlachetnej rywalizacji.

Krystyna Starczak-Kozłowska


Strona zaprojektowana przez: Custom Solutions
www.customsolutions.ca
Copyright (c) 2010 - 2017 Wszystkie prawa zastrzezone